piątek, 2 sierpnia 2013

Rozdział 4.

   Kolejnego dnia rano, kiedy otworzyłam oczy, spojrzałam na okno.
JA - Znowu taka brzydka pogoda- pomyślałam.- No trudno nie prześpię dnia.
   A tak w ogóle to dziś chciałam się dowiedzieć co tak naprawdę czuje Kacper. Nie mogłam sie doczekać kiedy zejdę na dół do warsztatu i porozmawiam z nim . Szybko wskoczyłam w dres i zbiegłam na śniadanie. Niestety lodówka była pusta zapomniałam zrobić zakupów.
 JA - Kurczę czemu zawsze ja musze robić zakupy. Nie lubie tego.
   Wzięłam parasolkę, założyłam kalosze i poszłam, najpierw musiałam zajść do warsztatu powiedzieć tacie że wychodzę. Co dziwne taty nie było w garażu. Wyszłam przed garaż i zobaczyłam że tata stoi tam z Kacprem i moim wujkiem Stefanem. Cieszyłam się że w końcu tata będzie miał z kim porozmawiać, a ja będę miała czas dla Kacpra. 
JA - Taatooo idę do sklepu, bo nie ma nic w lodówce.
TATA - To zajrzyj do samochodu tam są zakupy.
No byłam zadowolona z taty. Chociaż nie musiał. 
JA - To dziękuje.
TATA - Dobra, ja z wujkiem Stefanem idziemy do warsztatu , pomoże mi trochę przy samochodzie. A ty chyba chcesz porozmawiać z kolegą. Prawda ?
JA - Tak, tato. Dzięki. Cześć wujku.
WUJEK STEFAN - Witaj Nikola.
   Kacper był w warsztacie, postanowiłam zaprosić go do domu na herbatę i z nim porozmawiać. Tak też zrobiłam. Poszłam tam.
JA - Hej Kacper. Dasz się może zaprosić na herbatę i dokończyć naszą wczorajszą rozmowę?
KACPER - Ooooo cześć Nikolciu - uśmiechnął się - No pewnie że sam się namówić. Mam nadzieję że dziś nikt  nam nie przeszkodzi. - zaśmiał się.
   Poszliśmy, strasznie padało. Jednak zza chmur przebijało się słońce. Weszliśmy do domu.
KACPER - Miała byś coś przeciwko gdybym zdjął tą mokrą koszulę ? -zapytał.
JA - No pewnie że nie. Śmiało, nie wstydź się. - zaśmiałam się.
   Za chwilę, Kacper był już bez koszulki, moim oczom ukazała się umięśniona klata.
JA - Nooo widać że dużo pracujesz.
KACPER - Eeee tam wydaje ci się.  - uśmiechnął się.
   Ale ja i tak wiedziałam swoje. Właściwie to nie wiedziałam jak zacząć rozmowę. Co miałam powiedzieć, co chciał mi wczoraj powiedzieć? Co tak naprawdę czuje? Nieeee to mi się wydawało trochę głupie. No cóż.
TATA - Nikola, kochanie ja dziś na noc pojadę do wujka Stefana. Dobrze ?
JA - Tak, tak tato.
TATA - Kacper, mam dla ciebie zadanie. Masz się dziś opiekować moją córką!
KACPER - Oczywiście. Zaopiekuję się jak najlepiej.
JA - No pięknie, widzę że mamy dla siebie całą noc. I cały wieczór. Kurdę dzięki tato. - pomyślałam.- No dobra to życzę ci udanego pobytu u wujka. Trzymaj się.
TATA - Dzięki, wy też się dobrze bawcie.
Takk... zapowiadało się nawet nieźle. Ciekawa byłam kto    zacznie rozmowę na temat naszych uczuć. I tego co między nami jest lub będzie.
KACPER - Więc mamy trochę czasu dla siebie, to świetnie.
JA - Tak, tak trochę czasu jest.
KACPER - Więc może wróćmy do tego co było wczoraj.
JA - No tak właśnie chciałam...o tym przypomnieć.
KACPER - No właśnie, więc słuchaj , znamy się trochę czasu, i widzisz dla mnie nie jest to tylko taka zwykła znajomość. Bo widzisz ja....
   I wtedy znowu wparował tata. Kurde ten jak zwykle przychodzi w nie odpowiednim momencie. Przyszedł tylko po leki. Kurdę, że też wcześniej nie mógł wziąć. No ale nic za chwilę się zmył i zostaliśmy sami już na całą noc. Właściwie to się cieszę.
KACPER- Heh no tak znowu to samo....No nic więc kontynuując. Bo ja tak naprawdę ..
JA - No co ?? Powiesz ?
KACPER - Tak , tak spokojnie. Widzisz ja .....
   I znów nam coś przerwało. Dobijała się do mnie koleżanka. Ale zignorowałam to i wróciliśmy do rozmowy.
JA - Teraz nam chyba nic nie przerwie. Mów bo zaraz nie wytrzymam napięcia.
KACPER - Więc ja..... Ja ...... Ja Cię kocham. Wiem, wiem mało czaasu minęło od naszego poznania, ale tyle mieliśmy wspólnych przygód tyle przeliśmy. Po prostu się zakochałem. Zrozumiem jeśli ty nie czujesz tego samego,  bo przecież to tylko kilka dni i ......
   Wtedy mu przerwałam , za dużo namieszał.
JA - Kacper słuchaj. Wydaje mi się że pomimo że to tylko kilka dni, to wystarczająco dużo czasu żeby się w kimś zakochać. Serio. Bo widzisz.....Ja tak naprawdę też cię kocham. Tylko jakoś nie wiedziałam jak ci to powiedzieć.
   Tak nareszcie mu to powiedziałam. On się tylko uśmiechną. Wypiliśmy herbatę i poszliśmy do mnie do pokoju. Usiedliśmy zadowoleni z siebie na parapecie i patrzyliśmy jak malutkie kropelki deszczu spływają po oknie. To była chyba najpiękniejsza chwila mojego życia. Naprawdę, najpiękniejsza.
KACPER - A kiedy już tu siedzimy, chciałem się ciebie o coś zapytać. Ale nie wiem czy to odpowiednia chwila.
JA - Śmiało, chyba nie będzie już odpowiedniejszej chwili.
KAC PER - Na pewno ?
JA - Tak!!!!!!!!!
KACPER - No dobrze sama chciałaś. Bo skoro wyznaliśmy sobie miłość, a ja bez ciebie nie potrafię przeżyć bez ciebie ani chwili... i jeśli nie zapytam to nie wiem czy przeżyję resztę swojego życia...
JA - Ciiii..... nie plącz. Po prostu powiedz.
KACPER - Ok. Więc chciał bym z tobą spędzać każdą wolną chwilę, chciałbym być zawsze blisko ciebie, nie tak jak teraz,  tak naprawdę. Więc mówię nie chciała byś być ze mną..?
   Pewnie w tamtym momencie byłam cała czerwona, ale nie wiedziałam co mam zrobić, co powiedzieć.
JA - Ehhh Kacper zaskoczyłeś mnie...
KACPER - Jeśli nie chcesz to powiedz... zrozumiem.
Położyłam swój palec na jego ustach.
JA - Nie powiedziałam nie. - zaśmiałam się.
KACPER - Czyli się zgadzasz tak ?
   Uśmiechnęłam się.
KACPER - Czyli to miało oznaczać tak?!
JA - Tak głuptasie. Tak tak tak!!!!!!!!!! Nie wyobrażam sobie innej odpowiedzi.
   Rzuciłam się z radością na niego. On trochę dziwnie patrzył ale zaraz potem pocałował mnie. Byłam z siebie zadowolona. Nawet baaaardzo. Przytuliłam się do niego on do mnie.
KACPER - Kocham się.
JA - Ja ciebie też. Nawet nie wiesz jak!!!!
   Przytuliłam się do niego, i tak wtulona zasnęłam, kończąc, ten dzień jak najlepiej.

__________________________________________________

Miłego czytania  :) 


1 komentarz: