I
zaczął się kolejny dzień w tym ponurym szpitalu. Leżałam
sama na sali. Zwariować można było, od tego wszystkiego. Cicho ,
nudno. Za oknem deszcz. Wciąż czekałam na tate i Kacpra żeby w
końcu zabrali mnie do domu. Już nie mogłam sie doczekać kiedy w
końcu położe sie na własnym łóżku, kiedy w końcu zobacze swój
pokój. Na korytarzu rozchodziły się hałasy. Leżałam juz sama w
sali, nie było do kogo się odezwać. Czekałam na cud. Jeśli można
tak to nazwać. Hałas z korytarza zbliżał się do mojej sali.
Byłam ciekawa co to, ale postanowiłam, żę nie będę sprawdzać.
Wzięłam książkę i usiadłam na tym twardym szpitalnym łóżku.
W pewnym momencie. Do mojej sali weszło około 15 osób. Była
to moja klasa. Postanowili mnie odwiedzić.
KLASA: Hej, Nikola. Co się stało, że tu jesteś ? - Wszyscy pytali na raz. - Jak się czujesz ? Kiedy wracasz?
Trochę rozmawialiśmy o wszystkim właściwie. Troche o początku roku który miał się odbyć już za miesiąc. Nie chciałam szkoły, no ale cóż. Trzeba było. Po godzinnej rozmowie, do sali wszedł Kacper. Pocałował mnie w policzek.
KACPER: Witaj kochana. Sorki ale musze was wyprosi, bo właśnie zabieram Nikole do domu.
Kacper wygonił całą klasę. Byłam mu za to wdzięczna , miłam już dośc tych pytań. Pomógł mi się spakować i wyszliśmy ze szpitala.
JA: A tata nie przyjechał.? - zapytałam
KACPER: Nie, nie mógł został w domu, bo miał klienta a nie mógł zostawić go samego. Więc mnie poprosił.
JA: Aha, rozumiem . A co u ciebie słychać, bo widzę że coś się stało. Hmm...?
KACPER: Niee, niee nic się nie stało.
JA: Napewno? Jakoś nie wydaje mi się że wszystko w porządku.
KACPER: Ale naprawde wszystko ok. Przysięgam.
JA: Mam nadzieje że mówisz prawdę. - zaśmiałam się.
Ale ja i tak wiedziałam, że coś się stało. Całą drogę rozmawialiśmy o tym co robiłam w szpitalu i o tym co tata i Kacper zrobili jak mnie nie było. Po godzinie jazdy znaleźliśmy się w domu. Z radością wysiadłam z samochodu. Przywitałam się z tatą i poszłam do siebie do pokoju. Weszłam do pokoju i rzuciłam się na swoje wielkiie łóżko. Chwilę później do mojego pokoju wszedł Kacper z moją przyjaciółką Amelią. Cieszyłam się, baaaardzo. Nie widziałyśmy się ponad rok. Kacper wyszedł.
AMELIA: Hej kochana. Jejku ale się dawno nie widziałyśmy. Co się stało że byłaś w szpitalu.
JA: Siemka... no dawno stęskniłam się. A tak jakoś wyszło, mały wypadek. Nic takiego .
AMELIA: Ale to dobrze że jesteś już w domku. A co to za chłopak ?
JA: Yyy... to mój.. to pracownik mojego taty.
AMELIA: Ahaa... Jejku ale dawno to nie byłam. Opowiadaj coś. Masz chłopaka. ??
JA: Tak...znaczy nie. - Uśmiechnęłam się i spuściłam wzrok.
Chwilę się zastanawiałam nad tym, dlaczego nie powiedziałam jej o mnie i o Kacprze ale jakoś nie chciałam żeby kto ktokolwiek wiedział .
AMELIA: Heej Nikola żyjeś ..jesteś tam. - pomachała mi ręką przed oczami.
JA: Takk , tak jestem tylko się zamyśliłam troche. No a ty jak masz chłopaka.? - zapytałam, za bardzo nie wiedziałam co powiedzieć.
AMELIA: Nie. Miałam, ale się rozstaliśmy, bo musiałam wyjechać. A wiesz do Grecji nie jest blisko. [...]
Myślałam. Po co ja się jej o to zapytałam. Teraz cały czas opowiadała mi o tym chłopaku.Powiem szczerze miałam dość. Wśród moich myśli słychać było opowiadanie Amelii. Nie chciałam jej słuchać.
JA: Słuchaj... Amelko. Muszę cię przeprosić, ale dopiero wróciłam ze szpitala i chciała bym trochę odpocząć.
AMELIA: Aaaa no spoko, to ja już pójdę. Paaa kochana.- uśmiechnęła sie i wyszła z mojego pokoju.
Rzuciłam się na łóżko i leżałam. Zastanawiałam się nad tym dlaczego nie powiedziałam jej o Kacprze. Podeszłam do okna i usiadłam na parapecie. Zobaczyłam jak Amelia rozmawia z Kacprem, tak jakby znali się od lat. Widziałam uśmiech na jego twarzy. Ona też się śmiała. Dziwnie się poczułam . Za chwilę pocałowała go w policzek i wyszła przez bramkę na ulicę. Usłyszałam, zamykające się drzwi. A za chwilę, do mojego pokoju wszedł Kacper. Był bardzo szczęśliwy. Było to widać na pierwszy rzut oka.
JA: Znacie się ?
KACPER: Hmmmm.... ? My..... czyli kto ?
JA: No ty i Amelia.
KACPER: A.. tak... już zapomniałaś.
JA: Serio ?
KACPER: Tak. A coś się stało.
JA: Nie... znaczy tak . Powiedziała mi że cie nie zna. Przynajmniej tak zrozumiałam. Pytała kim jesteś...
KACPER: Ahaaa.... dziwne. Bardzo dziwne. Sama nas zapoznałaś.
To było dziwne. Postanowiłam bardziej przyjrzeć się tej sprawie. Wszedł tata.
TATA: Jak tam Nikola?
JA: Dobrze tato. Ale jestem trochę zmęczona i chciała bym się położyć.
TATA: Ok. To już idę. Odpoczywaj.
Uśmiechnęłam się. I położyłam na łóżku. Myślałam o całej naszej trójce. Byłam ciekawa jak potoczy się jutrzejszy dzień czy coś sie wyjaśni.
KLASA: Hej, Nikola. Co się stało, że tu jesteś ? - Wszyscy pytali na raz. - Jak się czujesz ? Kiedy wracasz?
Trochę rozmawialiśmy o wszystkim właściwie. Troche o początku roku który miał się odbyć już za miesiąc. Nie chciałam szkoły, no ale cóż. Trzeba było. Po godzinnej rozmowie, do sali wszedł Kacper. Pocałował mnie w policzek.
KACPER: Witaj kochana. Sorki ale musze was wyprosi, bo właśnie zabieram Nikole do domu.
Kacper wygonił całą klasę. Byłam mu za to wdzięczna , miłam już dośc tych pytań. Pomógł mi się spakować i wyszliśmy ze szpitala.
JA: A tata nie przyjechał.? - zapytałam
KACPER: Nie, nie mógł został w domu, bo miał klienta a nie mógł zostawić go samego. Więc mnie poprosił.
JA: Aha, rozumiem . A co u ciebie słychać, bo widzę że coś się stało. Hmm...?
KACPER: Niee, niee nic się nie stało.
JA: Napewno? Jakoś nie wydaje mi się że wszystko w porządku.
KACPER: Ale naprawde wszystko ok. Przysięgam.
JA: Mam nadzieje że mówisz prawdę. - zaśmiałam się.
Ale ja i tak wiedziałam, że coś się stało. Całą drogę rozmawialiśmy o tym co robiłam w szpitalu i o tym co tata i Kacper zrobili jak mnie nie było. Po godzinie jazdy znaleźliśmy się w domu. Z radością wysiadłam z samochodu. Przywitałam się z tatą i poszłam do siebie do pokoju. Weszłam do pokoju i rzuciłam się na swoje wielkiie łóżko. Chwilę później do mojego pokoju wszedł Kacper z moją przyjaciółką Amelią. Cieszyłam się, baaaardzo. Nie widziałyśmy się ponad rok. Kacper wyszedł.
AMELIA: Hej kochana. Jejku ale się dawno nie widziałyśmy. Co się stało że byłaś w szpitalu.
JA: Siemka... no dawno stęskniłam się. A tak jakoś wyszło, mały wypadek. Nic takiego .
AMELIA: Ale to dobrze że jesteś już w domku. A co to za chłopak ?
JA: Yyy... to mój.. to pracownik mojego taty.
AMELIA: Ahaa... Jejku ale dawno to nie byłam. Opowiadaj coś. Masz chłopaka. ??
JA: Tak...znaczy nie. - Uśmiechnęłam się i spuściłam wzrok.
Chwilę się zastanawiałam nad tym, dlaczego nie powiedziałam jej o mnie i o Kacprze ale jakoś nie chciałam żeby kto ktokolwiek wiedział .
AMELIA: Heej Nikola żyjeś ..jesteś tam. - pomachała mi ręką przed oczami.
JA: Takk , tak jestem tylko się zamyśliłam troche. No a ty jak masz chłopaka.? - zapytałam, za bardzo nie wiedziałam co powiedzieć.
AMELIA: Nie. Miałam, ale się rozstaliśmy, bo musiałam wyjechać. A wiesz do Grecji nie jest blisko. [...]
Myślałam. Po co ja się jej o to zapytałam. Teraz cały czas opowiadała mi o tym chłopaku.Powiem szczerze miałam dość. Wśród moich myśli słychać było opowiadanie Amelii. Nie chciałam jej słuchać.
JA: Słuchaj... Amelko. Muszę cię przeprosić, ale dopiero wróciłam ze szpitala i chciała bym trochę odpocząć.
AMELIA: Aaaa no spoko, to ja już pójdę. Paaa kochana.- uśmiechnęła sie i wyszła z mojego pokoju.
Rzuciłam się na łóżko i leżałam. Zastanawiałam się nad tym dlaczego nie powiedziałam jej o Kacprze. Podeszłam do okna i usiadłam na parapecie. Zobaczyłam jak Amelia rozmawia z Kacprem, tak jakby znali się od lat. Widziałam uśmiech na jego twarzy. Ona też się śmiała. Dziwnie się poczułam . Za chwilę pocałowała go w policzek i wyszła przez bramkę na ulicę. Usłyszałam, zamykające się drzwi. A za chwilę, do mojego pokoju wszedł Kacper. Był bardzo szczęśliwy. Było to widać na pierwszy rzut oka.
JA: Znacie się ?
KACPER: Hmmmm.... ? My..... czyli kto ?
JA: No ty i Amelia.
KACPER: A.. tak... już zapomniałaś.
JA: Serio ?
KACPER: Tak. A coś się stało.
JA: Nie... znaczy tak . Powiedziała mi że cie nie zna. Przynajmniej tak zrozumiałam. Pytała kim jesteś...
KACPER: Ahaaa.... dziwne. Bardzo dziwne. Sama nas zapoznałaś.
To było dziwne. Postanowiłam bardziej przyjrzeć się tej sprawie. Wszedł tata.
TATA: Jak tam Nikola?
JA: Dobrze tato. Ale jestem trochę zmęczona i chciała bym się położyć.
TATA: Ok. To już idę. Odpoczywaj.
Uśmiechnęłam się. I położyłam na łóżku. Myślałam o całej naszej trójce. Byłam ciekawa jak potoczy się jutrzejszy dzień czy coś sie wyjaśni.
______________________________________
Miłego czytania :>
No no rozdział fajny.Ciekawa jestem co Kacper ukrywa przed nią.Nareszcie powróciłaś!!!pisz często
OdpowiedzUsuńzapraszam do mnie na blogi,komentarz mile widziany ;D
Hmm ... domyślam się co Kacper ukrywa ;>
OdpowiedzUsuńFantastyczny blog <3
W wolnej chwili zapraszam do mnie ;)