sobota, 3 sierpnia 2013

Rozdział 8.

   Zza okna słychać było głośny krzyk, co spowodowało że zerwałam się o 8 rano na równe nogi. Suuuper okazało się że to Amelina znowu przyszła mnie odwiedzić...i bardzo głośno witała się z Kacprem . :( Nie był to cudowny widok, kiedy za twoimi plecami twój chłopak spędza więcej czasu z twoja przyjaciółką , a widoczne jej to pasuje. Postanowiłam się znów położyć, bo dobrze się nie czułam, chciałam wiedzieć co ukrywa Kacper, skąd się znają. Dlaczego mi nie powiedział.? Podczas gdy tak myślałam , oni weszli do mojego pokoju.Nie chciało mi się z nimi rozmawiać.
KACPER Z AMELIĄ : Cześć jak się spało. ?
   Super widok. Mój chłopak z moją najlepszą do tej pory przyjaciółką  szli trzymając się pod rękę. Skąd oni się znali. Tylko to  mi w tamtym momencie chodziło po głowie.
JA : Witajcie. Nie najlepiej ale wygodniej niż w szpitalu. Posłuchaj Kacper mógłbyś.... zostawić nas same. Chciałabym porozmawiać z Amelią na osobności.
KACPER : No nie wiem, przecież  jesteśmy razem, masz jakieś tajemnice przede mną, ?
JA : Tak, mam nie o wszystkim musisz wiedzieć!
AMELIA : No ale słonko nie krzycz na niego.
KACPER : Dobra, dobra idę ! Amelia nic nie poradzisz. Nie denerwuj się.
   Wyszedł trzaskając drzwiami. Zrobiło mi się trochę smutno, ale trudno. Nie jest jedyny na świecie.
JA : Możesz mi wyjaśnić jedną rzecz....
AMELIA  : przerywając mi. - Nie... najpierw to ty mi coś wyjaśnisz. Dlaczego wczoraj nie powiedziałaś mi że Kacper to twój chłopak co ? Widzę że bardzo lubisz kłamać.
JA : Amelia to nie tak, jak myślisz. Nie chwiałam żeby od razu wszyscy wiedzieli o nas. Po za tym , ty wczoraj też mnie okłamałaś. W ogóle wszyscy mnie okłamują. Ty,  Kacper co to ma być ? Powie mi ktoś wreszcie.
AMELIA : No jejku , skoro ty mi nie powiedziałaś, że jesteście razem to ja nie muszę ci mówić że się znamy. Wiesz co, nie sądziłam że jesteś taka. Masz pretensje o wszystko do mnie. A to ci czegoś nie powiedziałam , a to zapomniałam ci czegoś oddać, a to zgubiłam twój pamiętnik. Opanuj się.
JA : No właśnie, znalazłaś już go ?
AMELIA :  O tym chcesz rozmawiać ? Tak masz.
JA : Bardzo dziękuje za poświecenie z twojej strony. Więc jak powiesz mi skąd się znacie ? Czy nigdy się nie dowiem ?
AMELIA : No po prostu kiedyś się poznaliśmy w tramwaju no i tyle.
JA : No ale tak po prostu znacie się tylko z tego tam. i kompletnie nigdy więcej się nie spotykaliście  ?
AMELIA : Nie no, spotykaliśmy. Nawet byliśmy ze sobą. Tylko wiesz, wtedy jakoś ci nie mówiłam. Nie chciałam bo nie wiedziałam co z tego dalej będzie.
JA  : Aha ... A pretensje do mnie to mogłaś mieć że ci o nim nie powiedziałam ? 
AMELIA : No wiem. Jejku przepraszam. 
JA : Dobra idź już chce zostać sama.
   Co to miało być ? Świetnie ciekawe czego jeszcze się dziś dowiem?
Minęła 14, postanowiłam wstać z łóżka i zrobić jakiś obiad, bo przecież tata sam nie zrobi. Znalazłam jakiś makaron. Niestety sosu nie było. Nie chciało mi się iść do sklepu, no ale cóż. Szybko się ubrałam w coś lepszego. Bo przecież w pidżamie nie pójdę. Nie ? Droga do sklepu szybko mi minęła. Szukają sosu zauważyłam Kacpra z Amelią w tym samym sklepie kupowali duże pudełko lodów. Szybko schowałam się za półkami z pieczywem. Dziwnie wyglądali zadowoleni chyba tym że się znowu mogli spotkać. Smutno mi się zrobiło , wychodzili ze sklepu trzymając się pod rękę... Wzięłam sos, i poszłam do kasy. Wychodząc ze sklepu zauważyłam, że Kacper przyjechał tu samochodem, a co najlepsze, w tym samochodzie była Amelia. Pewnie chciał ją odwieźć. No nic, trochę smutna poczekałam aż odjadą i poszłam do domu. Szybko zrobiłam spaghetti i z powrotem poszłam do siebie do pokoju. Usiadłam na parapecie. Patrząc za okno, myślałam o tym co się dziś wydarzyło. Minęła 18, a Kacper nadal nie wrócił. Nie chciałam myśleć gdzie on teraz jest i co może robić. Chciałam jak najszybciej zapomnieć że dzisiejszy dzień miał miejsce. Wyszłam trochę na dwór, przy okazji odwiedziłam tatę w warsztacie.
TATA : O hej Nikola, jak tam, wszystko w porządku bo widzę że jakaś smutna jesteś.
JA : Nie tatusiu, wszystko ok.
TATA  :  Nie wydaje mi się. Siadaj. I opowiedz co się stało.
   Przygotował dwa krzesła w cieniu koło basenu. Usiedliśmy i opowiedziałam mu to co się dzisiaj wydarzyło. 
TATA : Widzisz kochanie. Tak to już jest w życiu. Nie każdy ma z górki. Rozumiem co teraz przeżywasz. Postaram się porozmawiać o tym z Kacprem. Tylko nie dziś. Wziął wolne w pracy. Powiedział, że musi coś załatwić.
   Myślałam że się popłacze, kiedy się dowiedziałam że wziął wolne. Wtedy już wiedziałam że Kacper jest u Amelii. Powiedziałam tacie, że muszę się położyć. Tata wrócił do obowiązków, a ja wróciłam do domu. Wchodzą do domu, spojrzałam na biurko na którym stało zdjęcie, moje z Kacprem w oku zakręciła mi się łezka. Nie miałam siły na dalsze przeżywanie tego dnia. Położyłam się spać.  Rano kiedy wstałam była już  10:30. Trochę pospałam. Ale cóż należało mi się w końcu to dopiero 2 dzień po powrocie ze szpitala. Podeszłam do okna by je otworzyć jednak, to co zauważyłam, kompletnie zwaliło mnie z nóg. Mój chłopak z moją przyjaciółką całowali się jakieś 10 metrów od mojego domu. A że mój pokój jest na piętrze , bardzo dobrze widziałam to co się dzieje w okolicy. Chwilę później stali przy mojej ulicy trzymając się za rękę. Gdy Amelia oddaliła się od bramki Kacper poszedł to warsztatu. Postanowiłam , że dowiem się o co chodzi. Nie chciałam być piątym kołem u wozu. Schodząc na dół przywitałam się z tatą. Chwilę później byłam już w warsztacie i patrzyłam na Kacpra.
KACPER : Hej kochanie. ............. Nikola musimy porozmawiać.
   Wiedziałam , że to koniec. Wiedziałam. 
KACPER : Widzisz odkąd - kontynuował. - pojawiła się Amelia, trochę się pozmieniało.
JA : Zauważyłam
KACPER : Możesz mi nie przerywać.
JA  : Przepraszam, wiesz naprawdę, tylko wydaje mi się że to ty powinieneś mnie przeprosić. Co to miało być, najpierw razem w sklepie, potem ją odwozisz i nie wracasz na noc. A dziś proszę co ? Stoicie koło ulicy Kasprzaków i się całujecie. No kurde nie zauważyłeś że coś jest nie tak ? Zastanów się człowieku, kto jest ważniejszy.
KACPER : No właśnie ja o tym. Postanowiłem wrócić do Amelii. 
   Po prostu się popłakałam. Nie sądziłam, że to powie tak od razu. 
JA : Dziękuje że mi to mówisz. Naprawdę nawet nie wiesz jak ci jestem wdzięczna. Kochałam cię. 
KACPER : Wiem, możesz tego nie komplikować ? 
JA : Ja to komplikuje ? Ja ??? Jak możesz. Jesteś największym kretynem jakiego znałam. Wynoś się stąd. - wykrzyczałam
   Z łzami na policzkach uciekłam do domu, po drodze spotkałam tatę, który przysłuchiwał się tej rozmowie. Spojrzałam na niego, i poszłam do siebie. Będąc w pokoju słyszałam jak tata jeszcze z nim rozmawiał.
TATA : Chłopie ale namieszałeś. Widzisz co zrobiłeś. Nie mogę patrzeć jak moja córka cierpi. Tyle się w jej życiu wydarzyło. Straciła matkę, niedawno mało brakowało do stracenia mnie. Potem jej wypadek.  A teraz ty. To była jej najlepsza przyjaciółka Teraz nie ma nikogo. Zastanów się nad sobą. Kiedyś myślałem , że jesteś bardziej odpowiedzialny. Chciałem dla was jak najlepiej. Ale dopiero teraz widzę, że to nie było dobrym pomysłem. 
   Słowa taty jeszcze bardziej mnie zasmuciły, przypomniałam sobie jak będąc małą dziewczynką, przeżywałam rozstanie z babcią, pamiętam jak pocieszała mama , przytulała. Mówiła że jeszcze kiedyś ją spotkam. Że czas leczy rany. Babcia była moją przyjaciółką. Mama po jej śmierci mówiła mi że jeszcze znajdę przyjaciół. Znalazłam , ale jakich ? Chciałabym teraz przytulić się do mamy, opowiedzieć  jej o tym , przytulić się do niej jeszcze raz. 


___________________________________________
No  i proszę kolejny rozdział dla was ;**
Myślę że się podoba. Proszę piszcie co o tym sądzicie w  kom. Bardzo dziękuję :) i pozdrawiam <3



2 komentarze:

  1. Co za Debil , łeb bym mu normalnie ukręciła !!!
    Dosłownie , czekam na dalsza cześc ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Aż mi się łezka w oku zakręciła ;'(
    Ten Kacper to palant!!
    Chamsko tak wyszło, bo Amelia to jej przyjaciółka .. >.<
    Spodobało mi się, naprawdę ;)
    Czekam na następny.
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń