Obudziłam
się na korytarzu, przykryta kocem i przytulona do Kacpra. Bardzo się
cieszyłam, że jest ze mną , w ciężkich dla mnie
chwilach. Właśnie teraz czułam, że jest moim najlepszym
przyjacielem.
JA-Dziękuję
Ci , że ze mną zostałeś.
KACPER-Nie
ma sprawy, dla ciebie wszystko. Twój tata już nie śpi. Może idź
do niego.
JA-Tak,
chyba tak zrobię.
Wstałam,
i poszłam do sali nr. 9. Stanęłam przed drzwiami, i chwilę
myślałam, ale weszłam do sali. Tata siedział na łóżku i
pił herbatę.
JA-Dzień
dobry tato.
TATA-Witaj
córeczko. Co ty tutaj robisz skąd wiesz, że tu jestem.
JA-To
co ja tu robię teraz nie ma znaczenia. Powiedz ty mi jak
się czujesz?
TATA-Już
lepiej. Niedługo mnie wypiszą.
JA-Tak
wiem, rozmawiałam z lekarzem.
Może
nie było tego po mnie widać, ale się bardzo cieszyłam , że tata
się dobrze czuje i że będę go mogła zabrać ze sobą do domu.
JA-To
może ja pójdę do lekarza po wypis i wrócę po ciebie ??
TATA-Dobrze.
Poczekam.
Wyszłam,
na korytarzu zaczepił mnie Kacper.
KACPER-I
jak się czuje twój tata.?
JA-Już
dobrze. Poczekaj tutaj, pójdę po wypis do lekarza i spakuję
tatę.-powiedziałam. Odwieziesz nas?
KACPER-Oczywiście.
Właśnie dlatego też tu jestem.
JA-Dziękuję.
Poszłam,
do gabinetu lekarskiego. Lekarz wydał mi wypis ale kazał przyjść
tacie na konsultacje. Podziękowałam i wyszłam. Kacper słodko
spał oparty na korytarzu oparty o krzesło.
JA-Tak
długo tam siedziałam - pomyślałam i poszłam do taty.
Tata
siedział już spakowany na łóżku.
JA-Przecież
powiedziałam że ja to zrobię. Aaaaa.... i lekarz kazał żebyś do
niego poszedł.
TATA-Dobrze
juz idę. Czekajcie na mnie przed gabinetem.
JA-Ok.
Wzięłam
walizkę i wyszłam przed salę. Tłumy ludzi przewijały się
przez szpital. Kacper dalej spał. Nie chciałam go budzić. No ale
musiałam.
JA-Ejj
Kacperku..... wstawaj. Zaraz będziemy jechać.
Dalej
spał.
JA-Kaaaaacper.....
Obudził
się.
KACPER-Tak?
Słucham co się stałoo...? Aaaaaa sorki. Jakoś tak mi się
zasnęło.
JA-Ok,
ok nie ma sprawy. Zaraz będziemy jechać.
KACPER-Tak?
To daj wezmę walizkę twojego taty i zaniosę do samochodu.
Poszedł.
I na kogo teraz będę patrzeć. Szkoda że on nie wie co do niego
czuje. Nie chce żeby był tylko kolegą. Hmmmm.... muszę z nim
porozmawiać. Za chwilę tata wyszedł z gabinetu i poszliśmy do
auta. Pogoda dziś była taka sama jak wczoraj. Strasznie padało.Więc
szybko wsiedliśmy do samochodu.
TATA-Cześć
Kacper.
KACPER-Dzień
dobry panie Wojtku. Jak się pan czuje ?
TATA-A
dziękuje bardzo dobrze, tylko pogodę mamy jakość taką brzydką.
Tata
z Kacprem przez całą drogę rozmawiali o tym kto przyjdzie naprawić
samochód, ile już zrobili, co zostało do zrobienia. Ja tylko
siedziałam i patrzyłam jak wycieraczki zrzucają duże krople
deszczu na asfalt. Nawet szybko znaleźliśmy się pod moim domem.
Kacper pomógł tacie wnieść walizki, a ja poszłam podgrzać
obiad.
TATA-Ja
kochanie rezygnuję z jedzenia, bo w szpitalu dopiero jadłem. Pójdę
się położyć.
JA-Jak
chcesz. Kaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaacper..!! Chodź na obiad.
KACPER-Nie,
nie ja dziękuję. Pójdę do domu to zjem.
JA-Ale
ja nalegam.
Chciałam
spędzić z nim jeszcze trochę czasu.
KACPER-No
dobrze.
JA-Takk!!
- pomyślałam.- Siadaj.
KACPER-Wiesz,
mam Ci coś do powiedzenia. Ale najpierw zapraszam cię na kolację.
Nie
wiedziałam co mam powiedzieć. Byłam szczęśliwa. Nawet nie wiecie
jak.
JA-Tylko
że......ja nie mogę.
KACPER-Coo..?
Dlaczego?
JA-Bo
widzisz tata dopiero był w szpitalu. Nie chcę go zostawiać samego.
Prosze zrozum mnie.
KACPER-Szkoda.
W takim razie kolacja przyjedzie do ciebie. Jeśli nie masz nic
przeciwko.
Teraz
to mnie zaskoczył. Niee znam lepszego chłopaka od niego. Tylko
ciekawe czy tata będzie z tego zadowolony, że mu pracownika kradnę.
Ale trudno się mówi. To dzięki tacie, poznałam takiego
wspaniałego chłopaaka.
KACPER-Więc
jak?
JA-Nooo
pewnie że nie mam nic przeciwko.
KACPER-Tooooo
.... o 18 jestem u ciebie. Do zobaczenia, aaa i pyszny obiad.
JA-Ok
pewnie czekam. Papa.
No
i poszedł. Ten dzień narazie zaliczam do udannych. Uśmiechnęłam
się i poszłam na górę do taty zobaczyć jak się czuje. Tata
leżał na łóżku i oglądał mecz. Nie chciałam mu przeszkadzać.
Ale tylko uprzedziłam:
JA-Tato,
dziś wieczorem przyjdzie do mnie kolega na kolację.. nie masz nic
przeciwko?
TATA-Nie
nie skąd. Ja pewnie będę już spał. Więc nie będę wam
przeszkadzał.
JA-Tatoooo
ty nigdy nie przeszkadzasz.
Noo
musiałam co powiedzieć .... nie? Poszłam do siebie do
pokoju. Siadłam na parapecie i patrzyłam jak po szybach spływają
malutkie kropelki deszczu.Wzięłam książkę, tak się wczytałam ,
że nie zauważyłam, która godzina. Była 17;30.
JA-Kurczę.
Mam mało czasu - powiedziałam do siebie.
Rzuciłam
książkę na łóżko, wcisnęłam się w najlepsze jeansy,
czerwoną bluzkę i szybko zrobiłam jakiś makijaż. Zeszłam na dół
do kuchni.W szafce widziałam jakieś wino. Wzięłam je
ale za chwile odłożyłam.
JA-Przecież
mam dopiero 17 lat. Nie będę piła. - pomyślałam.
Nastawiłam
wodę na herbatę i podeszłam do okna wyglądać Kacpra. Za niecałe
15 minut przyjechał. Poszłam otworzyć mu drzwi.
KACPER-Hej
Nikolciuu.
JA-Ej
nie mów tak do mnie.!!!!
KACPER-Ok
ok przepraszam.....
Myślałam
że zaraz wybuchnie smiechem..
JA-Chodź.
Ja pójdę tylko sprawdzę czy tata śpi.
Spał.
Szybko wróciłam do mojego "gościa".
JA-Śpi.
KACPER-To
chyba dobrze. - powiedział i się uśmiechnął.- Najpierw ci coś
dam.
Myślałam
że będzie to jedzenie.... ale jak się okazało to nie było to.
Pudełko z pachnącym jedzeniem postawił na stole. Długo
grzebał w kieszeni, aż w końcu wyjął, moją apaszkę.
JA-A
ty skąd ją masz?
KACPER-Kiedyś
zostawiłaś ją w bibliotece, więc postanowiłem ci
ją zwrócić.Tylko za bardzo nie wiedziałem jak.
JA-A
ja jej tak długo szukałam. Dziękuje.
Rozpakowaliśmy
kolację... Usiedliśmy przy stole i trochę rozmawialiśmy. O niczym
ważnym, dopiero później kiedy zmywaliśmy po kolacji, temat się
rozkręcił.
KACPER-Wiesz.....bardzo
cię lubię.To moja najlepsza znajomość z dziewczyną.
JA-Miło
mi to słyszeć. Wiesz ja też cię baaaardzo lubię.
KACPER-Tylko.....
że to nie do końca jest tylko lubienie. Czuje coś więcej...
W
tym momencie do kuchni wszedł tata. Ehhhh... ten to ma wyczucie
czasu.
KACPER-Oooooo
ale już późno. Będę się zbierał do domu...
TATA-Przeszkodziłem
wam?
KACPER-Nie
nie ja już wychodziłem.
JA-To
ja cię odprowadzę.
Poszliśmy
do drzwi wyjściowych.
KACPER-Naszą
rozmowę dokończymy jutro. Jestem od 7:00 w pracy. Dobranoc.
I
wtedy pocałował mnie w policzek. Strasznie się zarumieniłam.
JA-Dobranoc.-
uśmiechnęłam sie.
Chyba
byłam straszne czerwona, bo tata na mnie dziwnie spojrzał, więc
szybko pobiegłam pod prysznic i położyłam się spać.
Długo myślałam o dzisiejszym dniu i o tym co tak naprawdę czuje
do mnie Kacper. Niestety z odpowiedzią musiałam czekać do jura.
Tak zakończył się mój dzisiejszy dzień .Zasnęłam.
_________________________________________________________________________________
A więc powstał rozdz. 3. Zapraszam do czytania. Teraz pracuje nad kolejnym .
Pozdrawiam. :))
Oj szkoda, że akurat w takim momencie jej tata wszedł :D
OdpowiedzUsuńPiszesz genialnie !