Obudziłam
się, w niezbyt dobrym humorze. Tego dnia musiałam, podjąć trudną
decyzję. Czy zostać z Kacprem i tatą, czy pojechać i spełnić
swoje marzenia. Nie miałam ochoty wstawać, i przeżywać kolejny
dzień. Chciało mi się spać. W domu było cicho. Pewnie są w
warsztacie. Nie chciało mi się sprawdzać. Dalej leżałam i
zastanawiałam się nad tym, co zrobię.
JA
- Czemu to życie jest takie trudne - krzyknęłam.
Chyba
nie powinnam. Chwilę później w moim pokoju znalazł się tata.
TATA
- Nic się nie stało, krzyczałaś głośno.
JA
- Nie, nie tato... Po prostu, tak jakoś.
TATA
-Chyba wiem , o co chodzi.
Przez
chwilę milczeliśmy.
TATA
- Jedź. Masz być szczęśliwa.
JA
- Ale tato, ja nie chce was zostawiać. Chcę być z wami. Czemu to
takie trudne. - rozpłakałam się.
Nie
wiedziałam co robić. Tata mocno mnie przytulił.
TATA
- Nie martw się kochanie. Los zdecyduje sam co masz zrobić .
Prędzej czy później będziesz znała odpowiedź. A teraz chodź na
śniadanie.
JA
- Mam taką nadzieje, że los mi pomoże zdecydować.
Ubrałam
się i zeszłam coś zjeść, chociaż szczerze mówiąc, nie miałam
na nic ochoty. Jedyne co chciałam, to podjąć właściwą
decyzję. A z tym było trudno. Bardzo. Siedziałam przy stole sama,
bo tata z Kacprem już poszli. Czas mijał szybko, a ja nadal nie
wiedziałam co robić. Nie chciałam zostawiać taty samego, bo jego
chore serce. Co jeśli coś by się stało i mnie by nie było i nie
było by Kacpra. I jeszcze nie zostawiać też samego Kacpra. 150 km
robi różnice. Sporą. Była śliczna pogoda. Miałam ochotę na
długi spacer. Poszłam powiedzieć tacie, żeby się nie martwił.
JA
- Tato, ja pójdę się przespacerować.
TATA
- To może...Kacper ...
JA
- Nie sama pójdę. - przerwałam mu. - Spokojnie jestem pod
telefonem.
TATA
- No dobrze. Idź tylko uważaj na siebie.
JA
- Tak, tak wiem. Pa.
Kiedy
doszłam do furtki, przyjechał Kacper. Widać było, że humor mu
dopisywał.Wysiadł ze swojego samochodu.
KACPER
- Hej kochana. Gdzie się wybierasz.
JA
- Cześć. Idę na spacer. Muszę coś przemyśleć.
KACPER
- Może..
JA
- Nie.. - i znowu przerwałam. - pójdę sama.
KACPER
- No dobrze. Idź.
Sama
nie wiedziałam gdzie idę. Przed siebie. Dziwnie się
czułam. Nie wiem dlaczego. Może dlatego, że nie zjadłam
śniadania, albo... już sama nie wiem . Trochę daleko poszłam.
Była jakiś kilometr od domu. Wtedy, zaczęło mi się kręcić w
głowie. Szybko zadzwoniłam do taty. Straciłam przytomność. Zbyt
nie wiem co się stało, pamiętam tylko tyle. Obudziłam się w
szpitalu, i na dodatek drugiego dnia wieczorem Siedział przy mnie
tata i Kacper. Pytali się jak się czuje. Ale ja mało
kontaktowałam. Nie wiedziałam co się dzieje.
KACPER
: ( ponieważ Nikola jest w śpiączce )
TATA
- Nikola. Nikola. Jak się czujesz.? Wszystko w porządku.? Nikola.
KACPER
- Trzeba lekarza, znowu straciła przytomność. Pójdę.
Poszedłem
po lekarza i wróciłem do sali. Kazali mi wyjść, chwilę
rozmawiali z jej tatą, ale i on musiał wyjść.
TATA
- Lekarz powiedział, że miała uraz głowy i nie wiadomo co będzie
dalej.
To
było dziwne uczucie, patrzeć jak osoba którą się kocha cierpi. I
nie wiadomo co będzie z jej życiem. Przyrzekłem sobie że
nie opuszczę szpitala póki Nikola nie wyjdzie
z niego. Nie chciałem jej zostawiać samej i jej tate pana Wojtka
również. On miał chore serce, wszystko mogło się stać.
LEKARZ
- Mogę prosić ojca Nikoli. Muszę z panem porozmawiać.
TATA
- Tak oczywiście.
LEKARZ
- Jest źle. Dziewczyna uderzając głową o kamień dostała silnego
wstrząsu, do tego przyczynił sie też udar mózgu. Stracenie
przytomności było normalne wtedy, jednak teraz. Teraz to było
dziwne. Oczywiście wiemy co robić. Jednak nie grozi to zdrowiu pana
córki.
Kiedy
opowiadał mi to pan Wojtek. Coś we mnie nie wytrzymało. Zacząłem
myśleć o jej śmierci. O tym że zostanę bez niej. To było
straszne. Nie chciałem jej tracić. Wojtek rozpłakał się.
Siedział przy niej i płakał. Mi nie pozwolili wejść.Jej stan się
pogarszał.
3
dni później.
Nikola,
wybudziła się jednak nie kontaktowała. Nie było świetnie.
Przychodziłem tutaj z Wojtkiem na zmianę. Tego dnia byłem
wcześniej. Zabrali ją gdzieś. Wojtek wyszedł z sali.
TATA
- Nie jest dobrze.
KACPER
- Widzę. Dziś mija termin , zgłoszeń w drużynie.
TATA
- Jej marzenia się nie spełnią. Rozmawiałem o tym z doktorem. Już
nie będzie mogła grać.
KACPER
- Co .?? - zdziwiłem się. - Nie można na to pozwolić. To
jej marzenia. Jej przyszłość ona z tego nie zrezygnuje.
TATA
- Wiem, ale będzie musiała. Przynajmniej przez najbliższy rok.
KACPER
- To będzie dla niej bardzo ciężkie i trudne.
Wtedy
przywieźli ją na sale. Wojtek znów tam wszedł. Siedział tam
przez najbliższe 4 godziny. Nie chciał jej opuszczać. O 19.33
Wojtek wybiegł z sali, miał dziwny wyraz twarzy myślałem o
najgorszym pobiegł po lekarza. Chciał wejść razem z lekarzem ale
nie mógł.
KACPER
-Co? Co jest ? Co się stało? Nikola .? Co z nią - dopytywałem.
TATA
- Żyje. I przeżyje. Otworzyła oczy.
Uśmiechnąłem
sie sam do siebie. Wojtek wszedł do sali.
NIKOLA:
(wracamy do gł. bohaterki)
JA
- Tato. ?
TATA
- Kochanie. Nawet nie wiesz jak się cieszę że już jesteś z
nami.
JA
- A nie było mnie ? - byłam trochę zdziwiona.
TATA
- Byłaś tylko, jedną nogą na tamtym świecie. Ale już już w
porządku.
JA
- To chyba dobrze. Jest Kacper. ?
TATA
- Tak, tak jest. Już go wołam.
JA
- Dziękuje.
Tata
wyszedł. Trochę go nie było. Leżałam i patrzyłam na okno. Było
trochę późno, bo słońce zachodziło, za horyzont. Nie mogłam
sobie uświadomić, że jeszcze kilka godzin temu umierałam. Mogłam
dziękować wszystkim za pomoc. I sobie też. Gdybym trochę później
zadzwoniła wtedy po pomoc. To już bym tu nie była. Starałam się
o tym nie myśleć. Ale coś mi nie dawało. Wtedy na salę wszedł
Kacper.
JA
- Hej, jak miło cię widzieć.
KACPER
- Witaj słonko w świecie żywych. Brakowało nam cię. Nawet nie
wiesz jak. Nie rób mi tego nigdy więcej.
JA
- Obiecuje.
KACPER
- Kocham Cię.
JA
- Też Cię kocham.
Opłacało
się wracać do świata żywych. Przynajmniej miałam dla kogo.
Niestety nasze spotkanie nie trwało, długo musiałam odpocząć
pomimo, że spałam przeszło 4 dni. A po za tym kończył sie czas
odwiedzin. Poszli. Pożegnali się ze mna i poszli. Ja spojrzałam
znów na okno i czułam że mam dla kogo żyć. Byłam pewna że los
chciał żebym została tutaj i nie wyjeżdżała. Widocznie to tutaj
spotka mnie coś wspaniałego. Jeżeli już mnie nie spotkało. Teraz
wiedziałam że kocham Kacpra tak mocno , że nie mogę go zostawić
na tak długo i tak daleko. Nie mogłam się doczekać kiedy znów
się zobaczymy. Chwilę później zasnęłam na twardym szpitalnym
łóżku, podłączona do kroplówki. Tak zakończyło się te kilka
cięzkich dla mnie dni.
______________________________________
Podoba się ??
Świetny rozdział :*
OdpowiedzUsuńNa szczęście wszystko dobrze się skończyło :)
Szkoda, że na razie nie będzie mogła grać ;/