piątek, 2 sierpnia 2013

Rozdział 3.

   Obudziłam się na korytarzu, przykryta kocem i przytulona do Kacpra. Bardzo się cieszyłam, że jest ze mną , w ciężkich dla mnie chwilach. Właśnie teraz czułam, że jest moim najlepszym przyjacielem. 
JA-Dziękuję Ci , że ze mną zostałeś.
KACPER-Nie ma sprawy, dla ciebie wszystko. Twój tata już nie śpi. Może idź do niego.
JA-Tak, chyba tak zrobię. 
   Wstałam, i poszłam do sali nr. 9. Stanęłam przed drzwiami, i chwilę myślałam,  ale weszłam do sali. Tata siedział na łóżku i pił herbatę. 
JA-Dzień dobry tato.
TATA-Witaj córeczko. Co ty tutaj robisz  skąd wiesz, że tu jestem.
JA-To co ja tu robię teraz nie ma znaczenia. Powiedz ty mi jak się czujesz?
TATA-Już lepiej. Niedługo mnie wypiszą.
JA-Tak wiem, rozmawiałam z lekarzem.
   Może nie było tego po mnie widać, ale się bardzo cieszyłam , że tata się dobrze czuje i że będę go mogła zabrać ze sobą do domu. 
JA-To może ja pójdę do lekarza po wypis i wrócę po ciebie ??
TATA-Dobrze. Poczekam.
   Wyszłam, na korytarzu zaczepił mnie Kacper.
KACPER-I jak się czuje twój tata.?
JA-Już dobrze. Poczekaj tutaj, pójdę po wypis do lekarza i spakuję tatę.-powiedziałam. Odwieziesz nas?
KACPER-Oczywiście. Właśnie dlatego też tu jestem. 
JA-Dziękuję.
   Poszłam, do gabinetu lekarskiego. Lekarz wydał mi wypis ale kazał przyjść tacie na konsultacje. Podziękowałam i wyszłam. Kacper słodko spał oparty na korytarzu oparty o krzesło.
JA-Tak długo tam siedziałam - pomyślałam i poszłam do taty.
   Tata siedział już spakowany na łóżku. 
JA-Przecież powiedziałam że ja to zrobię. Aaaaa.... i lekarz kazał żebyś do niego poszedł.
TATA-Dobrze juz idę. Czekajcie na mnie przed gabinetem.
JA-Ok.
   Wzięłam  walizkę i wyszłam przed salę. Tłumy ludzi przewijały się przez szpital. Kacper dalej spał. Nie chciałam go budzić. No ale musiałam. 
JA-Ejj Kacperku..... wstawaj. Zaraz będziemy jechać. 
Dalej spał.
JA-Kaaaaacper.....
Obudził się.
KACPER-Tak? Słucham co się stałoo...? Aaaaaa sorki. Jakoś tak mi się zasnęło.
JA-Ok, ok nie ma sprawy. Zaraz będziemy jechać. 
KACPER-Tak? To daj wezmę walizkę twojego taty i  zaniosę do samochodu.
   Poszedł. I na kogo teraz będę patrzeć. Szkoda że on nie wie co do niego czuje. Nie chce żeby był tylko kolegą. Hmmmm.... muszę z nim porozmawiać. Za chwilę tata wyszedł z gabinetu i poszliśmy do auta. Pogoda dziś była taka sama jak wczoraj. Strasznie padało.Więc szybko wsiedliśmy do samochodu. 
TATA-Cześć Kacper.
KACPER-Dzień dobry panie Wojtku. Jak się pan czuje ?
TATA-A dziękuje bardzo dobrze, tylko pogodę mamy jakość taką brzydką.
   Tata z Kacprem przez całą drogę rozmawiali o tym kto przyjdzie naprawić samochód, ile już zrobili, co zostało do zrobienia. Ja tylko siedziałam i patrzyłam jak wycieraczki zrzucają duże krople deszczu na asfalt. Nawet szybko znaleźliśmy się pod moim domem. Kacper pomógł tacie wnieść walizki, a ja poszłam podgrzać obiad.
TATA-Ja kochanie rezygnuję z jedzenia, bo w szpitalu dopiero jadłem. Pójdę się położyć.
JA-Jak chcesz. Kaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaacper..!! Chodź na obiad.
KACPER-Nie, nie ja dziękuję. Pójdę do domu to zjem.
JA-Ale ja nalegam.
Chciałam spędzić z nim jeszcze trochę czasu.
KACPER-No dobrze.
JA-Takk!! - pomyślałam.- Siadaj.
KACPER-Wiesz, mam Ci coś do powiedzenia. Ale najpierw zapraszam cię na kolację.
Nie wiedziałam co mam powiedzieć. Byłam    szczęśliwa. Nawet nie wiecie jak. 
JA-Tylko że......ja nie mogę.
KACPER-Coo..? Dlaczego?
JA-Bo widzisz tata dopiero był w szpitalu. Nie chcę go zostawiać samego. Prosze zrozum mnie.
KACPER-Szkoda. W takim razie kolacja przyjedzie do ciebie. Jeśli nie masz nic przeciwko.
   Teraz to mnie zaskoczył. Niee znam lepszego chłopaka od niego. Tylko ciekawe czy tata będzie z tego zadowolony, że mu pracownika kradnę. Ale trudno się mówi.  To dzięki tacie, poznałam takiego wspaniałego chłopaaka.
KACPER-Więc jak?
JA-Nooo pewnie że nie mam nic przeciwko. 
KACPER-Tooooo .... o 18 jestem u ciebie. Do zobaczenia, aaa i pyszny obiad.
JA-Ok pewnie czekam. Papa.
   No i poszedł. Ten dzień narazie zaliczam do udannych. Uśmiechnęłam się i poszłam na górę do taty zobaczyć jak się czuje. Tata leżał na łóżku i oglądał mecz. Nie chciałam mu przeszkadzać. Ale tylko uprzedziłam:
JA-Tato, dziś wieczorem przyjdzie do mnie kolega na kolację.. nie masz nic przeciwko?
TATA-Nie nie skąd. Ja pewnie będę już spał. Więc nie będę wam przeszkadzał.
JA-Tatoooo ty nigdy nie przeszkadzasz.
   Noo musiałam co powiedzieć ....  nie? Poszłam do siebie do pokoju. Siadłam na parapecie i patrzyłam jak po szybach spływają malutkie kropelki deszczu.Wzięłam książkę, tak się wczytałam , że nie zauważyłam, która godzina. Była 17;30. 
JA-Kurczę. Mam mało czasu - powiedziałam do siebie. 
   Rzuciłam książkę na łóżko, wcisnęłam się w  najlepsze jeansy, czerwoną bluzkę i szybko zrobiłam jakiś makijaż. Zeszłam na dół do kuchni.W szafce widziałam jakieś wino. Wzięłam je ale za chwile odłożyłam.
JA-Przecież mam dopiero 17 lat. Nie będę piła. - pomyślałam.
   Nastawiłam wodę na herbatę i podeszłam do okna wyglądać Kacpra. Za niecałe 15 minut przyjechał. Poszłam otworzyć mu drzwi.
KACPER-Hej Nikolciuu.
JA-Ej  nie mów tak do mnie.!!!!
KACPER-Ok ok przepraszam.....
Myślałam że zaraz wybuchnie smiechem..
JA-Chodź. Ja pójdę tylko sprawdzę czy tata śpi.
Spał. Szybko wróciłam do mojego "gościa".
JA-Śpi.
KACPER-To chyba dobrze. - powiedział i się uśmiechnął.- Najpierw ci coś dam.
   Myślałam że będzie to jedzenie.... ale jak się okazało to nie było to. Pudełko z pachnącym jedzeniem postawił na stole. Długo grzebał w kieszeni, aż w końcu wyjął, moją apaszkę.
JA-A ty skąd  ją masz?
KACPER-Kiedyś zostawiłaś ją w bibliotece, więc postanowiłem ci ją zwrócić.Tylko za bardzo nie wiedziałem jak.
JA-A ja jej tak długo szukałam. Dziękuje.
   Rozpakowaliśmy kolację... Usiedliśmy przy stole i trochę rozmawialiśmy. O niczym ważnym, dopiero później kiedy zmywaliśmy po kolacji, temat się rozkręcił.
KACPER-Wiesz.....bardzo cię lubię.To moja najlepsza znajomość z dziewczyną.
JA-Miło mi to słyszeć. Wiesz ja też cię baaaardzo lubię.
KACPER-Tylko..... że to nie do końca jest tylko lubienie. Czuje coś więcej...
   W tym momencie do kuchni wszedł tata. Ehhhh... ten to ma wyczucie czasu.
KACPER-Oooooo ale już późno. Będę się zbierał do domu...
TATA-Przeszkodziłem wam?
KACPER-Nie nie ja już wychodziłem.
JA-To ja cię odprowadzę.
   Poszliśmy do drzwi wyjściowych.
KACPER-Naszą rozmowę dokończymy jutro. Jestem od 7:00 w pracy. Dobranoc.
   I wtedy pocałował mnie w policzek. Strasznie się zarumieniłam.
JA-Dobranoc.- uśmiechnęłam sie.
   Chyba byłam straszne czerwona, bo tata na mnie dziwnie spojrzał, więc szybko pobiegłam pod prysznic i położyłam się spać. Długo myślałam o dzisiejszym dniu i o tym co tak naprawdę czuje do mnie Kacper. Niestety z odpowiedzią musiałam czekać do jura. Tak zakończył się mój dzisiejszy dzień .Zasnęłam. 



_________________________________________________________________________________

A więc powstał rozdz. 3. Zapraszam do czytania. Teraz pracuje nad kolejnym .
Pozdrawiam. :))

1 komentarz:

  1. Oj szkoda, że akurat w takim momencie jej tata wszedł :D
    Piszesz genialnie !

    OdpowiedzUsuń