TATA : Witaj kochanie. Słyszałem że nie mogłaś spać w nocy. Nie martw się. Na pewno wszystko się ułoży. Uwierz mi. Mama na pewno by tak powiedziała.
JA : Wiem tato. Tylko trochę mi smutno. - spojrzałam na niego, smutnym wzrokiem. I znowu zapanowała cisza, w której słychać było szum drzew i śpiew słowika.
TATA : No cóż koniec, nie mogę się już tak lenić. Przyjechał ktoś muszę sprawdzić kto i zabieram się do pracy. Idziesz ze mną ?JA : Bardzo chętnie, tylko za chwilę. Ok?
TATA : Jasne .Nie śpiesz się. Kiedy tata poszedł, ja jeszcze chwilę posiedziałam i postanowiłam pójść zobaczyć kto znowu przyjechał zepsutym samochodem. Z chodząc ze schodów do garażu słyszałam jaką zdramatyzowaną babkę która tłumaczyła jaka to ona jest biedna. Wjechała w drzewo. Jednak to nie ona przykuła moją uwagę a jej przystojny syn. To poprawiło mi humor. W tamtym momencie i tak już nic gorszego nie mogło się stać, więc podeszłam do tego chłopaka.
JA : Cze... cześć. Jestem Nikola. Widzę że twoja mama jest bardzo zdenerwowana
.CHŁOPAK : Tak, na punkcie samochodu jest przewrażliwiona za bardzo. Ja jestem Kamil. Miło mi cię poznać. Uśmiechnęłam się głupio, ale nie wiedziałam co mam powiedzieć w tamtym momencie.
KAMIL : Bardzo ładnie masz tutaj. Ehh... ja niestety mieszkam w mieście. Też bym chciał posiedzieć trochę przed domem w takiej ciszy i spokoju. Ufff... na szczęście nie musiałam się wysilać, odezwał się .
JA : No fakt cicho jest bardzo. Czasem nawet za cicho. - zaśmiałam się.
KAMIL : No.... tak. - uśmiechnął się. Moim oczom ukazał się najpiękniejszy uśmiech na świecie. *___*
JA : Masz bardzo ładny uśmiech.
KAMIL : Dziękuję, no wiesz, ty swoim oczarowałaś mnie zanim podeszłaś. - zaśmiał się.- Ohoo idzie moja mama, słychać ją na odległość. To do zobaczenia. - pomachał i wsiadł do auta. No faktycznie jego mamę można było by usłyszeć wszędzie. Krzyczała jakby zaraz miała eksplodować. Powiedziałam jej dzień-dobry ale widocznie mnie olała. Kazała Kamilowi wsiadać do samochodu, i bardzo szybko odjechała. Fajny chłopak. - Pomyślałam. Przez resztę dnia, nie myślałam o niczym i o nikim. Dziś miałam mieć trening, ale w takim stanie niezbyt chciałam się tam pokazywać. Było jakoś po 15. Do pracy miał przyjść Kacper. Postanowiłam że pójdę na ten trening. Nie chciałam na niego patrzeć. Spakowałam strój 2 butelki wody, i wyszłam z pokoju. Idąc chodnikiem przed domem, czułam wzrok Kacpra. Jednak nie odwróciłam się, za 15 min. znalazłam się na boisku. 3 godziny minęły szybko. Wracając zaszłam do sklepu, tego w którym widziałam ich razem. Nie uwierzycie co się stało. Wpadłam na Amelię. Ehhh... co za pech.
AMELIA : OOO witaj. Jak u ciebie. Dawno się nie spotykałyśmy. Zaraz zaraz od 5 dni? A no tak przecież my się nie widziałyśmy odkąd zerwałaś z Kacprem. Nawet nie wiesz co on biedny teraz przeżywa. Jakie to smutne, jak niektóre dziewczyny mogą być podłe. Musiałam go przygarnąć. Ale nie martw się kochanie, zaopiekuje się nim jak najlepiej. Miałam ochotę ją uderzyć, tak żeby już nie wstała. Ale nie miałam siły po tym treningu. Wróciłam do domu. Trochę nudno było. Tak bez znajomych to nie ma co robić.
***
Minęło dwa tygodnie. Trochę się poukładało. Kamila już więcej nie spotkałam. Cały czas zajmowałam się tatą, domem i przygotowaniami do szkoły. Chciałam już w końcu pójść do niej. Wpaść w wir obowiązków spotykać się ze znajomymi. A no i może znów znaleźć miłość. Tego dnia było upalnie. Poszłam nad pobliską rzeczkę odprężyć się, i może przy okazji opalić. Byłam w dobrym humorze. Do czasu... Jak się okazało taką samą rozrywkę zapewnili sobie Kacper i Amelia. No super, już myślałam że będzie to fajny dzień. Jednak zaniepokoiło mnie coś. Na ich twarzach nie było jak zawsze uśmiechu, byli smutni. Bardzo smutni. Co dziwniejsze nigdzie nie siadali tylko szli w moją stronę. Chciałam wstań i pójść sobie. Ale zrezygnowałam. Podeszli do mnie i usiedli.
AMELIA : Słuchaj Nikola.... Chcielibyśmy porozmawiać.
KACPER : Tak, właściwie to musimy. Nie chciałam ich słuchać. Nie miałam na to ochoty, no ale cóż z jednej strony chciałam wiedzieć co chcą powiedzieć. Tak na dobrą sprawę to przecież jeszcze kochałam Kacpra.
KACPER : Słuchaj nie jest nam łatwo. Widzisz trochę głupio postąpiłem. To co było między mną a Amelią kiedyś. Wygasło. Chcieliśmy się przekonać czy dobrze by nam było znów razem. Ale jednak nie. I teraz zauważyłem, że naprawdę to ty jesteś osobą którą kocham.
AMELIA : Tak Nikola. Ja cię przepraszam, wiem że nie powinnam liczyć na twoją przyjaźń, więc jutro wyjeżdżam , tam skąd przyjechałam. Po za tym szkoła się zbliża. Bla.....Bla....Bla....Niedobrze mi się robiło od tych przeprosin i miłych słówek. Zranili mnie kiedyś oby dwoje.
JA : Tak, wiem że wam przykro, ale wiecie co mnie już to nie obchodzi. Zraniliście mnie raz i to wystarczy. Serio, w dupie mam wasze przeprosiny. Słuchaj Kacper, zdradziłeś mnie, wiesz jak to cholernie boli. I najlepsze z moją przyjaciółką. Najlepszą i jedyną. Nie miałam komu się zwierzyć, bo moja mama nie żyje powinieneś wiedzieć jak to jest. Został mi tylko tata. Ale jemu też wszystkiego nie powiem. Kochałam cię całym sercem, wszystko bym ci oddała. A ty po prostu zrezygnowałeś. Gratuluję ci . Nasz rozdział już zakończyłam tydzień temu. Spieprzyłeś go. I tyle ci powiem. A teraz przepraszam was, ale przeszkadzacie mi. Do widzenia. Chwilę jeszcze siedzieli, obok mnie. Odchodząc, Amelia powiedziała mi :
AMELIA : Wiesz co przyszliśmy ci tu powiedzieć jeszcze o jednym ....
_________________________________________________________________________________
Kooooochani.... Kolejny rozdział składam na wasze ręce. Mam nadzieję że się podoba. :3
Następny już niedługo. Piszcie czy się podoba. Dziękuję że jesteście ze mną :>
Fantastyczny rozdział <3
OdpowiedzUsuńSzkoda, że nie spotkała tego Kamila ;/
I bardzo dobrze, że Kacper żałuje!
Mam nadzieję, że Nikola raczej do niego nie wróci. Grrr .... zrobił jej takie świństwo!
Ciekawe jaką tą wiadomość jeszcze maja dla niej?? ;D
Czekam na nowy.
Pozdrawiam :*
oby jeszcze spotkała Kamila :D Rozdział cudny
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że spotka jeszcze Kamila, tym bardziej, że mam osobistą słabość do tego imienia : D Dobrze, że Kacper żałuje, niech ma za swoje : ) Czekam na nowy rozdział : )
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i zapraszam w wolnej chwili na : http://this-could-be-paradisee.blogspot.com :*